Kiedy warto zacząć dorabiać do pensji?

Kiedy warto zacząć dorabiać do pensji?

Wielu z nas narzeka na to, jak zarabia. Mnóstwo osób ma problem, żeby dopiąć miesiąc od pierwszego do pierwszego. Czy naprawdę nic z tym nie można zrobić? Czy po prostu się nie chce? Czasami wystarczy poświęcić dosłownie kilka godzin w tygodniu, żeby wyjść na prostą lub osiągnąć zamierzony poziom finansowy. Poniżej kilka przykładów jak w różnych branżach, czy też sytuacjach życiowych możemy dorobić do aktualnego wynagrodzenia.

Zacznę od siebie. Jako programista komputerowy mam już kilkunastoletnie doświadczenie. ( Na własną rękę zacząłem pisać już w szkole średniej.) Dzięki temu, gdy wybrałem się na studia, miałem już jakąś wiedzę i drobne doświadczenie. Nigdy nie skupiałem się wyłącznie na pracy etatowej. Zawsze robiłem coś swojego. Na programie do obsługi hotelarstwa i gastronomii, który napisałem siedząc po nocach zarobiłem całkiem dobre pieniądze. Gdyby mnie to dalej interesowało, zarabiałbym na tym do dziś. Obecnie intensywnie zajmuję się szkoleniami. Choć pisanie kodów nie daje mi już żadnej satysfakcji, nie przeszkadza mi to jednak brać dodatkowych zleceń. Pieniądze nie śmierdzą. A kiedy na mojej wiedzy mogę dodatkowo dorobić, żal nie skorzystać.

Teraz Ty przypomnij sobie kiedy ostatni raz zrobiłeś coś więcej niż odpracowanie swoich 8 godzin? Czy w ogóle się to zdarzyło? Jeśli nie, to wcale Ci się nie dziwię. Niestety tak właśnie działa ten system. Po ośmiu godzinach i dodatkowym czasie zmarnowanym na stanie w korku, ma Ci się już nic nie chcieć. Masz płynąć z prądem. Kupić mieszkanie z hipoteką na 30 lat, wziąć meble na raty i szybką pożyczkę na samochód. Ludzie mający zobowiązania finansowe łatwiej przywiązują się do swojej pracy (nawet jeśli jej nie lubią) i łatwiej się niemi steruje. Brzmi strasznie prawda? Ale czy nie widzisz w tym opisie siebie po części?

Jak sobie z tym poradzić? Łatwo powiedzieć „nie zobowiązuj się”. O kredytach i ich wpływie na nasze życie jeszcze napiszę, ale teraz czytaj uważnie: Nie musisz robić tego, co inni! Postępując jak inni, będziesz miał to, co mają inni. Żeby osiągnąć coś więcej, należy wyłamać się z szyku i pójść w inną stronę. Oto kilka rad, jak można poprawić stan własnych finansów.

Uwierz w siebie i swoje umiejętności

Nie musisz być skazany na beznadziejną pracę za minimalną krajową. Poszukaj ofert pracy, które naprawdę Cię interesują. Nawet jeśli wynagrodzenie nie będzie dużo wyższe, będziesz mieć komfort tego, że się realizujesz. Podrasuj CV. Wystawianie towaru w hipermarkecie zupełnie inaczej wygląda gdy nazwiesz je „ dbaniem o ekspozycję i dostępność produktów producenta światowej marki artykułów spożywczych”. Rekruterzy, to też tylko ludzie. Wielokrotnie kupują człowieka a nie jego wykształcenie.

Nie bądź leniwy

Ok, uznajmy, że pracę masz w porządku. Lubisz ją i nie planujesz zmieniać. Jedyne, co Ci nie odpowiada, to wynagrodzenie. Co można z tym zrobić? Dorobić? Kto powiedział, że po pracy nie możesz iść do drugiej albo wziąć dodatkowego zlecenia? Nie chce się, co? A jest to całkiem przyzwoita opcja na dodatkowe przychody.

Jeśli jesteś dobry w jakieś dziedzinie dlaczego nie spróbować robić tego na własną rękę po pracy? Nie zawsze jest konieczność zakładania działalności. Na pewno masz kogoś znajomego, kto może zatrudnić Cię na umowę o dzieło. Można podpiąć się pod jakiś startup, fundację itp. Poniżej kilka przykładów, które wpadły mi do głowy. Może na ich podstawie odnajdziesz, to czym Ty mógłbyś się zająć.

Załóżmy, że na co dzień pracujesz w biurze, ale świetnie grasz na jakimś instrumencie. Możesz poszukać zespołu, który potrzebuje gitarzysty do grania na weselach (2 soboty w miesiącu, to około 2tys. zł na rękę). Możesz też przejść się po pubach w Twoim mieście i zapytać czy byliby zainteresowani cyklicznymi wieczorami z muzyką na żywo. Nawet jeśli nie zarobisz wiele, satysfakcja z tego, że ktoś płaci Ci za to co lubisz robić, będzie ogromna. Nie wpadłeś na to, prawda?

Jesteś świeżo upieczoną mamą. Przed Tobą rok macierzyńskiego. A gdyby tak ten czas wykorzystać produktywniej? Czy coś by się stało, gdybyś wzięła pod opiekę malucha Twojej koleżanki, która właśnie wraca po urlopie do pracy? Pewnie nic, poza tym, że pod opieką miała byś nie jedno a dwójkę dzieci i kilka stówek w kieszeni. A może umiesz szyć i swój talent mogłabyś przełożyć na kilka zestawów kocyków do wózka i pluszowych zabawek handmade?

Pracujesz w swoim zawodzie, np. jako księgowy. Zawsze po godzinach możesz świadczyć doradztwo podatkowe, rozliczać pity. Pomóc jednej czy dwóm małym firmom. Sam wiesz ile czasu zajmuje wprowadzenie danych do programu. Możesz też brać zlecenia od innych firm, które przestają sobie radzić z nawałem pracy papierkowej.

Możliwości dorobienia jest mnóstwo. Jedne lepsze, inne gorsze. Jedyne ograniczenia jakie masz, są w Twojej głowie. Czasami niektóre prace wydają Ci się poniżej Twojego poziomu. Ale przypomnę bardzo trafne powiedzenie; Żadna praca nie hańbi i jeśli zachodzi potrzeba, warto nawet chwycić za miotłę i pójść na nocne sprzątanie marketu. Na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż mówienie „bo ja nie mam kasy”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.